Więcej kontroli w prywatnych gabinetach?
Narodowemu Funduszowi Zdrowia bardziej opłaca się karać tysiące lekarzy za drobne przewinienia niż szukać tych, których błędy kosztują Fundusz najwięcej – ostrzega Maciej Jędrzejowski, członek Okręgowej Rady Lekarskiej w Warszawie. Jego zdaniem wynika to ze zmiany akcentów w Zarządzeniu Prezes NFZ z 8 sierpnia 2012 ws. kontroli wystawiania i realizacji recept refundowanych (nr 50/2012/DGL). O ile wcześniej kontrolerzy zwracali głównie uwagę na kwotę refundacji na recepcie, teraz będą bardziej skupieni na poprawności wypisania przeciętnych recept. Maciej Jędrzejowski dokładnie przeanalizował zarządzenie. – Jego konstrukcja wskazuje, że NFZ szykuje się do systemowych kontroli wśród tysięcy lekarzy przepisujących popularne, niewiele kosztujące Fundusz leki – mówi w rozmowie z Medycyną Praktyczną. Wylicza też, że liczba kontroli może się znacznie zwiększyć: NFZ chce kontrolować ok. 3% wydatków na refundację. Biorąc pod uwagę, że przeciętna dopłata NFZ do opakowania leku to 18 zł, a Fundusz wydaje na refundację ok. 8 mld zł, to przeciętny lekarz będzie miał w ciągu roku kontrolowane 24 recepty. Zdaniem Jędrzejowskiego kontrolerzy będą mniej skupieni na sprawdzaniu recept najbardziej dla Funduszu "kosztownych" (tych, przy których płaci najwięcej z tytułu refundacji), a skupią się na sprawdzaniu recept nawet na drobne kwoty. Bo to z nich Fundusz może uzyskać największy zysk. – Uderzy to najbardziej w osoby, które samodzielnie wypisują setki recept dziennie – wskazuje Jędrzejowski. W znacznie trudniejszej sytuacji znajdą się lekarze, którzy podpisali z NFZ indywidualne umowy na wypisywanie recept refundowany
Ten post ma 1 komentarzy. Zaloguj się, aby je przeczytać i dołączyć do dyskusji.