Jesienne poprawiacze nastroju, vel ,,odjechane" teksty na jesienne wieczory.
14
Mnie ,,ujął za serducho" ten tekst:
Pan Słonecznik
To był pan z wielkim jak świat słonecznikiem w rękach.
Jadł roślinę codziennie w drodze do pracy. Zawsze przez całą trasę tramwaju numer 10.
Pieczołowicie obracał w zębach ziarenka i oddzielał łupinki od właściwego nasionka.
A potem spokojnie przełykał. Zjadał całego słonecznika, wraz z łodygą.
I nie mlaskając.
Pan Słonecznik był bardzo kulturalny. Jeździł z neseserem i w garniturze.
Do jakiej pracy? Nikt nie wie.
Wiadomo jednak, że gdy zjadał robiło mu się wewnątrz ciepło. Jakby zjadał słońce. Delikatnie się uśmiechał i subtelnie świecił.
Przez starannie pielęgnowaną skórę przebijały się promienie słoneczne. To był jego wspaniały sposób na przetrwanie chłodnych dni.
Nie podobało się to jednak osiedlowemu i zawistnemu właścicielowi gołębi.
Pan Słonecznik mylił lokalne ptactwo, bo ina
Treść została skrócona. Zaloguj się, aby zobaczyć pełną treść.
Ten post ma 14 komentarzy. Zaloguj się, aby je przeczytać i dołączyć do dyskusji.