Winnym śmierci jest lekarz, czy choroba?

94
W związku z modnym ostatnio trendem uznawania (również przez niektórych lekarzy) ludzi za nieśmiertelnych i obarczania lekarza i jego nieprawidłowego postępowania pełną odpowiedzialnością za śmierć ciężko chorego pacjenta pozwolę sobie poddać grupowej analizie retrospektywnej taki dość typowy przypadek - akurat całkiem przypadkiem wzięty z mojego przedostatniego dyżuru. _______________________________ Pacjent w wieku >80 lat przywieziony do SOR przez ZRM i wstępnie zakwalifikowany przez ten zespół "do Internisty". W karcie informacyjnej z O. chorób wewnętrznych z bodajże kwietnia - w rozpoznaniach jak byk "tętniak aorty brzusznej o średnicy 85mm. W zaleceniach wyraźne - "zakwalifikowany do zabiegu operacyjnego XX sierpnia. _______________________________ Powód wezwania ZRM: "zasłabnięcie", nagły ból brzucha Parametry wpisane w karcie przez ZRM: ASM 90/min, RR 110/70, przytomny, wydolny krążeniowo i oddechowo. ZRM oczywiście nie raczył przekazać dyżurnemu ani słowa o Pacjencie, poszedłem go zbadać po telefonie ratowników SOR w ciągu kilkunastu sekund - ok. 2 minut od przywiezienia do SOR. Pacjent we wstrząsie - blady, spocony, pobudzony, splątany, RR 70/40, ASM 100/min, podaje, że odczuł silny ból w nadbrzuszu promieniujący do prawej okolicy lędźwiowej, który wystąpił nagle przy spożywaniu posiłku. W chwili badania podaje złagodzenie dolegliwości bólowych. Brzuch miękki, palpacyjnie zupełnie niebolesny, bez obj. otrzewnowych, perystaltyka obecna, maca
Treść została skrócona. Zaloguj się, aby zobaczyć pełną treść.

Ten post ma 94 komentarzy. Zaloguj się, aby je przeczytać i dołączyć do dyskusji.