Prezent dla lekarza to dar serca

19
Profesor Bogdan Chazan, ginekolog położnik, dyrektor Szpitala 
im. Świętej Rodziny 
w Warszawie: Dawno temu dostałem zająca przed świętami. Bardzo się ucieszyłem, poszedłem do żony i powiedziałem: mamy zająca na święta. Żona na to – świetnie, tylko zając podobno musi skruszeć. Wywiesiliśmy go na balkonie, minął dzień, drugi, trzeci, nie wiadomo, co z tym zającem zrobić. I w końcu biedak został oddany do utylizacji. To był miły prezent, bardzo oryginalny, ale w naszym przypadku kompletnie bezużyteczny. Dużo było tych prezentów w pana karierze zawodowej? Zdarzało się, że dostałem kilka jajek od kur z domowego chowu czy inne tego typu prezenty. To było na początku mojej kariery zawodowej, kiedy przyjmowałem w wiejskim ośrodku zdrowia na Rzeszowszczyźnie. Uważam, że to były dary serca, a poza tym w tamtej okolicy panował wówczas taki zwyczaj. Teraz też zdarza się czasami, że pacjent przynosi prezent na zakończenie leczenia albo – tak jak w mojej specjalizacji – po urodzeniu zdrowego dziecka. Może czują się do tego zobowiązani. Trzeba pamiętać, że jeżeli sprawa jest trudna, lekarz kilka, a nawet kilkanaście razy spotyka się z pacjentem, to między nimi tworzą się bardziej osobiste relacje. Oczywiście pewny
Treść została skrócona. Zaloguj się, aby zobaczyć pełną treść.

Ten post ma 19 komentarzy. Zaloguj się, aby je przeczytać i dołączyć do dyskusji.