Po sprawie dr. G. "lekarze zaczęli myśleć przede wszystkim o swoim bezpieczeństwie"

9
Gazeta Wyborcza 14.01.2013 Stało się coś, czego już się nie odwróci, zaszły zmiany w umysłach ludzkich. Lekarze, którzy wcześniej angażowali się bez mrugnięcia okiem w akcje charytatywne, w tej chwili mówią "nie". Pracują od godziny do godziny, pilnują dokumentacji i nic więcej ich nie interesuje. Ta sprawa przyniosła fatalny efekt dla pacjentów, bo lekarze zaczęli myśleć przede wszystkim o swoim bezpieczeństwie - o aresztowaniu dr. Mirosława Garlickiego i śledztwie CBA w jego sprawie opowiada "Gazecie Wyborczej" prof. Marek Durlik, dyrektor szpitala MSW. Po aresztowaniu kardiochirurga szpital zaczął przynosić straty. - Przez lata byliśmy w pierwszej dziesiątce rankingu na najlepszy szpital Mazowsza. W 2006 r. mieliśmy ponad 20 mln zł zysku. W 2007r. - 40 mln zł straty. Po raz pierwszy od wielu lat. W 2008 i w 2009 r. też była strata - mówi prof. Durlik. - Serca nie przeszczepiamy od czasu aresztowania dr. Garlickiego. Nie ma ludzi, nie ma zespołu nie ma - a to najważniejsze - lidera. Oddział kardiochirurgii był zamknięty przez prawie trzy lata. A przypominam, że w 2006 r. byliśmy w czołówce ośrodków transplantacyjnych w kraju, wykonaliśmy 36 transplantacji serca, najwięcej w Polsce. Aresztowanie doktora Garlickiego to b
Treść została skrócona. Zaloguj się, aby zobaczyć pełną treść.

Ten post ma 9 komentarzy. Zaloguj się, aby je przeczytać i dołączyć do dyskusji.