Twórczość własna
10
Jeśli komuś poprawi humor, będę niezwykle ukontentowana.
Do psychologa przychodzi pacjent
( dzień jest słoneczny, kwitną akacje ).
Skromnie przysiada na brzegu krzesła.
„ Co za psychoza go tu przyniesła ? ”
Postury wątłej, bladego lica,
węchowo jakoś też nie zachwyca.
Ząb ma co drugi, spocone czoło,
(o)błędnym wzrokiem wodzi wokoło.
Drżącymi dłońmi kapelusz ściska.
„ Jażem przyjechał jaż spod Grodziska.
Cosik mnie w środku pępka wciąż gniecie.
Może magistrze, co pomożecie?
Sny mom koszmarne i drżom mi rence,
do zwariowania już krok, nie więcej.
Cienia własnego zgubić nie mogie,
a on się na mnie czai za rogiem.
Bywa, że krowa do mnie zagada...
Pan sobie myśli, że to przesada?
A czy rozmawiał pan kiedy z muchom?
Wiem, wszystkie myślą, że ona głucho.
Żona się ze mnie śmieje po kątach,
bo nim co zbrudze, to wprzódy sprzątam.
A i dzieciska nie poważajom,
ino na nosie ciągle mi grajom.
Z izby cóś ginie mi prawie co dzień
i pewny jestem, że to nie złodziej
podjada chleb
Treść została skrócona. Zaloguj się, aby zobaczyć pełną treść.
Ten post ma 10 komentarzy. Zaloguj się, aby je przeczytać i dołączyć do dyskusji.