Ale miałem serię (NPL)

84
Dyżur. Pacjentów niewiele, ale za to ciekawa seria. Cóż - muszę przyznać, że takie dyżury jak ten który chcę opisać powodują, że muszę przyznać rację malkontentom z K24 - takie dyżury udowadniają zbędność tworu zwanego NPL. Na 6 pacjentów w ciągu 4 godzin do szpitala trafiło 3. Po kolei: 1. pacjentka - wizyta domowa, na szczęście blisko, prośba znajomych znajomych krewnych pielęgniarki. Staruszka, że niby duszność, oczywiście "rodzina nie chce do szpitala". Na miejscu zdekompensowana PNS, wada dwuzastawkowa do operacji 4 lata temu, rodzina jakoś na miejscu nie była stanowcza co do niechęci do szpitala, a i sama pacjentka się godziła. Pojechała zespołem systemowym (saturacja 86 %, tachypnoe), oczywiście moja wizyta całkowicie zbędna, chora była wyjściowo "karetkowo-SORowska". Bogu dzięki - bez walk z rodziną że jednak trzeba do szpitala. 2. pacjentka z gipsem po złamaniu nogi, od tygodnia nie bierze HDCz bo się skończył, nagła duszność, ból w klp, tachypnoe, tachykardia- unikam strassendiagnosen, ale wysłałem jako podejrzenie ZP niewysokiego ryzyka. Oczywiście karetką systemową. Nie było żadnych problemów na styku ja- zespoły ratownictwa, piszę to tylko ze skruchą jako dowód na moją nieprzydatność jako lekarza NPL, bo chorym nie mogłem pomóc, mogłem ich tylko ocenić badaniem (ale wystarczał wywiad by rozstrzygnąć o ich losach), wypisać skierowanie, wezwać karetkę, podać jakiś tam tlen czy jakiś tam furosemid na niewydolność - bez znaczenia. 3. tu może jakaś rola lekarz
Treść została skrócona. Zaloguj się, aby zobaczyć pełną treść.

Ten post ma 84 komentarzy. Zaloguj się, aby je przeczytać i dołączyć do dyskusji.