letni żar(t).
Dziubdziuś zachorzał. Dostał kataru kiszek.
Matula dziubdziusia pogrążyła się w nieutulonym.
Nieutulone było całkiem, całkiem i szybko stawiało na nogi kojąc wewnetrzny ból. Otworzyła więc następną butelkę. W końcu płaciła podatki, więc mogła sobie pozwolić.
Dziubdziuś darł mordę niemiłosiernie, a ból wewnętrzny ukoił się na tyle, że matula zadzwoniła do ukochanego
-”Słuchaj stary, dziubdziuś zachorzał i mordę drze. Wódka się kończy, ja z sił opadłam, dokąd będziesz tak tyrał?”
Stary pomilczał, pomyślał i mruknął- „wychodzę”. Jako rzekł tak i uczynił. A, że pracował w Urzędzie jego wyjście pozostało bez echa..
Matula dziubdziusia tymczasem zadzwoniła do fertycznej redaktor zdrowotnej ogólnopolskiej wysokonakładowej gazety.
„ Ty redaktor zakręć się ino ino, dziubdziuś zachorzał, dasz to na pierwsza stronę. „
Tatuś dziubdziusia dotarł do domu. Poczuł się tak bardzo ważny i tak bardzo zmęczony.. Żona czekała z obiadem.
„ To co zrobimy? Redaktor postawiona, a dziubdziuś ma katar kiszek”. -”Postawmy rzecznika” zaproponował Tatuś. -”I ministra” ucieszyła się Matula.
” Oj tak” zakrzyknęli zgodnie.
W try miga nad domem zatańczył minister na bandżi. W wysportowanym agenckim garniturze z czarną teczką na donosy i świeżo nabytym brzuszkiem, wywijał figury retoryczne wśród wiwatujących wiewiórek. Dużo pózniej w tumanie kurzu zjawiła się zasapana Rzecznik.
Znowu założyła pantofle męża i zapomniała zapiąć stanik. Pot sklejał jej włosy, a poświęcenie dla dobra pacjenta nie znało granic. I tak nad domem dziubdziusia i jego chorymi kiszkami rozpostarł się spadochron państwa i sieć społecznego wsparcia. Dziubdziusiowie poprosili ministry i prase do stołu.
Czem chata bogata, po staro
Ten post ma 24 komentarzy. Zaloguj się, aby je przeczytać i dołączyć do dyskusji.