Pan Samochodzik i tajemnica zaginionej Refundacji - posłowie

17

Po dokonaniu syntezy dotychczasowych przykładów zachowań Pacjentów w związku z przykrymi okolicznościami utraty refundacji można pokusić się o małe podsumowanie: Do czasu wprowadzenia „stanu refundacyjnego” Państwo i NFZ traktowały Polskich Pacjentów jak właściciel wielkiego hipermarketu – klient wchodził w gęste regały uginające się od wszelakich dóbr refundowanych , w których mógł w pełni przebierać i wybrzydzać. Jak klient butelkę refundowanej wody nieopatrznie zrzucił z półki i stłukł – niczym się nie musiał przejmować. Hipermarket NFZ tak drobną stratę jak refundacja wliczał sobie w koszty nie kłopocząc klienta troską o to, kto i za jakie pieniądze posprząta rozlaną kałużę empatycznej wody refundowanej – klient sięgał na półkę po kolejną zgrzewkę "empułek" i przy kasie płacił za towar jak gdyby nic się nie stało. Aż tu nagle, 1 stycznia 2012r – tak znienacka, wykorzystując sylwestrowego kaca Obywateli, NFZ diametralnie zmienił politykę - hipermarkety poznikały, a zamiast nich otwarto małe sklepiki osiedlowe, w których zaopatrzenie zaczęło się stopniowo kurczyć, a zaczęła obowiązywać zasada, że „towar macany należy do macanta”. Jeśli klient stłucze butelkę empatii refundowanej – klient musi za nią zapłacić i pogodzić się z faktem, że refundacja bezpowrotnie wyparowała razem z wodą. Jeśli chce, to oczywiście może ponownie kupić nową butelkę pełną empatii, jednak za pełną cenę . Zagran

Treść została skrócona. Zaloguj się, aby zobaczyć pełną treść.

Ten post ma 17 komentarzy. Zaloguj się, aby je przeczytać i dołączyć do dyskusji.