Niewiedza lekarzy kosztuje nas wszystkich miliony złotych!
64
Niewiedza lekarzy kosztuje nas wszystkich miliony złotych!
2013-10-15
Źródło:
["Towarzystwo Farmaceutyczno-Ekonomiczne"]
Medycyna jest zawodem obiektywnie trudnym. Miliony lekarzy wiedzą o tym i przez całe życie uczą się. Osiągają wielkie sukcesy zdrowotne. Świat nosi ich na rękach. Zasłużenie.
Niestety, są siły przeszkadzające lekarzom w pełnieniu ich misji. W Polsce skutecznie. Są one zogniskowane w koncernach farmaceutycznych. One opracowują leki lepsze i gorsze. Promują je w literaturze medycznej i na żywo. Tysiące przedstawicieli firm odwiedzają codziennie lekarzy po to, by ich uczyć zalet swych wyrobów. Przemilczając wady, no i oczywiście większe zalety produktów konkurencji.
Tej edukacji towarzyszy starannie zamaskowana troska o maksymalizację zysku wielu producentów. Jest ona efektywna i zupełnie legalna, zgodna z regułami rynku. Oto one:
Firma wprowadzając do obrotu nowy lek patentuje go i ma przywilej monopolu sprzedaży przez 20 lat, ergo pobierania dowolnej ceny. Potem ma być konkurencja i spadek cen. Takie jest święte prawo międzynarodowe, by przywileje monopolowe nie spowalniały postępu, nie hamowały robienia następnych wynalazków. Niestety, koncerny z reguły kontynuują pobieranie wysokich cen za stare leki wykorzystując przyzwyczajenie lekarzy i pacjentów do firmowej nazwy leku. Jak wiadomo w farmacji produkty są komercjalizowane pod nazwą firmową, zastrzeżoną.
Producent pożądający już nienależnego mu po wygaśnięciu patentu monopolistycznego zysku stara się mamić, że jego produkt z nazwą A jest lepszy od synonimicznych produktów konkurencyjnych z nazwami B, C lub D, co nie jest prawdą. Urzędy rejestracji leków potrafią nie dopuszczać do obrotu synonimów nie identycznych. A więc kontynuowanie pobierania zawyżonych cen jest swawolą. Oszustwem, ale nie karalnym, bo niedostatek wiedzy lekarza i pacjenta jest dozwolony.
Inny mechanizm wyzyskiwania pacjentów (ich „kas chorych”) funkcjonuje przy lekach nie identycznych, a analogicznych. Polega na tym, że po pojawieniu się nowego leku jakiegoś koncernu, z reguły z patentem, a więc z wielce wysoką ceną, inne koncerny nie mogąc go robić tworzą chytre analogi. Molekuły nieco zmienione, by można było obejść patent i tak mało zmienione, by zachować właściwości lecznicze pierwowzoru. Jest to proceder powszechny.
Za każdym nowym lekiem-wynalazkiem snują się pseudowynalazki, podobnej jakości, z rzadka nawet lepsze, ale przeważnie gorsze. Pseudowynalazki są oczywiście opatentowywane, można je wyceniać jak się chce. Każdy analog musi być na tyle dobry, by uzyskać zgodę urzędu rejestracji na dopuszczenie go do obrotu. Każda firma promuje swój pseudowynalazek, jako super wyborny, choć przeważnie nie dorównuje oryginałowi. Każda zatrudnia do promocji swego produktu, nawet gorszego, lekarzy, aż po profesorów medycyny, przecież nie bezpłatnie. W konsekwencji rzesze lekarzy rzetelnie oddanych zdrowiu ludzkiemu są ogłupiane przez najemników firm agitujących do ordynowania leków gorszych i droższych. W wolnym kraju nie można tego zabronić. W konsekwencji lekarze ordynują często leki zgodnie z wiedzą medyczną nie uniwersytecką, a serwowaną przez pomysłowe koncerny farmaceutyczne.
Tego skutki w Polsce są opłakane. Można to ilustrować niezliczoną ilością przykładów. Oto niektóre zaczerpnięte z oficjalnych danych o spożyciu leków w III RP:
A02 BC Owrzodzenie trawienne i nadkwasota
W 1979 r. wynaleziono omeprazol, tzw. inhibitor pompy protonowej. Losec firmy Astra. Sukces, miliardowe zyski. Firmy zazdrosne rychło opracowały analogi: pantoprazol, lansoprazol, rabeprazol, esomeprazol. Wszystkie też bardzo dobre. Teraz bodaj na świecie dominuje pantoprazol zrobiony przez firmę Altana, jako Controloc lub Pantozol. W Polsce mamy wszystko, omeprazol (17 ofert z cenami od zł.0,74/DDD-20mg), pantoprazol (15 ofert poczynając od zł.1,08/DDD-40mg) etc. Lekarze ordynują najchętniej pantoprazol, ale marki Controloc kosztującej zł.1,69/DDD i marnotrawią zł. 30 mln. Za granicą jest rozum, np. w RFN ten drogi produkt niemieckiej firmy Altana stanowi zaledwie 1,4% rynku pantoprazolu.
B01AC Inhibitory agregacji płytek krwi (przeciwzakrzepowe)
Była dobra ticlopidina, markowy Ticlid, po zł. 2,60/DDD (500 mg) i 6 kopii generyków po zł. 1,36/DDD. W 1984 r. producent Ticlidu (ticlopidiny) zaproponował lepszy clopidogrel z marką Plavix i kazał zań płacić zł.3,76/DDD (75 mg). O' kay, postęp ma kosztować. Problem w tym, że po tylu latach clopidogrel można było mieć w 15 ofertach generycznych poczynając od zł.0,89/DDD, a polscy lekarze ubóstwiali 4 razy droższą markę Plavix. Z generyków tolerowali najchętniej bez sensu drogi Zyllt i Areplex. Wyrządzali funduszowi zdrowia stratę 60 mln złotych rocznie.
C03BA Diuretyki
Mając od 1964 r.doskonały hydrochlorothiazid, wówczas opatentowany i drogi, zrobiono dla pieniędzy w 1969 r.indapamid. Na pewno nie lepszy, skoro lekarze na całym świecie stosują hydrochlorothiazid masowo, a indapamid rzadko. W Polsce, świetny hydrochlorothiazid kosztujący grosze, zł.0,18/D
Treść została skrócona. Zaloguj się, aby zobaczyć pełną treść.
Ten post ma 64 komentarzy. Zaloguj się, aby je przeczytać i dołączyć do dyskusji.