recepty w Hameryce
25
Wczoraj rozmawiałem dłuższą chwilę z bawiącą właśnie w Polsce old firend of mine, prosto z New York city - to Polka, lekarka która wyjechała z Polski zaraz po stażu i tam się nostryfikowała, wyspecjalizowała,
Rozmowa jak rozmowa, o medycynie też.
Z ciekawostek, takich co to otrzeźwiająco obalają zakorzenione mity:
- przeprowadza się z Nowego Jorku do Kalifornii, dostała tam dobrą pracę, ale także dlatego że nie stać jej i nie widzi wizji by kiedykolwiek było ją stać na zakup małego mieszkania w zwykłej dzielnicy NY. Jest specjalistką, pracuje dużo bo lubi (60 godzin tygodniowo, jak mówi - niewiele jak na amerykańskiego lekarza). Co do jej kompetencji - pracuje od lat, ma też prywatną praktykę, zdarzało się jej współpracować z uniwersytetem w Yale, więc chyba odpada zarzut o niekompetencję. Jakbym lekarza pracującego
Treść została skrócona. Zaloguj się, aby zobaczyć pełną treść.
Ten post ma 25 komentarzy. Zaloguj się, aby je przeczytać i dołączyć do dyskusji.