jak nas widzą...
7
Byliśmy wczoraj z żoną u bliskiego kolegi.
Rozmawialiśmy jak to bywa- o tym i o owym, o lekarzach też.
Kolega zajmuje się instalacją i serwisowaniem komputerów, a środowisko lekarskie zna dobrze: dawno temu otarł się o system - całe lata jeździł jako sanitariusz w pogotowiu, od tego czasu liczne znajomości skutkują tym, że wśród swoich klientów ma sporo lekarzy, jako osoba otwarta z wieloma się zakumplował - no, zna różne sprawy systemu poniekąd od środka. W rozmowach o lekarzach na pewno nie prezentuje stanowiska "kosmity".
Zeszło na wyjazdy na konferencje. Ja i żona zgodnym głosem mówimy, że jeździmy raczej rzadko- brak czasu i w drugiej kolejności pieniędzy (gdyby był czas, w ogóle nie byłoby tematu pieniędzy - jako nieosiągalnych; teraz jest tak że pieniądze w sumie są, ale ich uzyskanie wyklucza wyjazd - słynne błędne ko
Treść została skrócona. Zaloguj się, aby zobaczyć pełną treść.
Ten post ma 7 komentarzy. Zaloguj się, aby je przeczytać i dołączyć do dyskusji.