Jeszcze raz o Sienkiewiczu

47
Wklejam felieton RAZa, dla odmiany po aborcyjnych obijankach ______________________________ Sienkiewicz, czyli Żywina 2 RAFAŁ A. ZIEMKIEWICZ Subotnik Ziemkiewicza Proszę mi wybaczyć, ale mam takie zawodowe zboczenie, że na komentowane wydarzenia patrzę zawsze okiem pisarza. A niekiedy zdarzenia z polityki wręcz olśniewają mnie swą literackością. Tak było, gdy przed laty zapoznałem się z historią tragicznej śmierci posła Żywca z „Samoobrony”. Od razu wiedziałem, że w tym właśnie zdarzeniu wspaniale skupiła się, mówiąc Conradem, „jakaś godna zapisania prawda” o naszym kraju, czasach i o nas samych. Teraz mam podobne odczucie, obserwując upadek ministra Sienkiewicza. To przecież gotowa fabuła, wielki skrót i symbol upadku całej formacji, zwanej polską inteligencją. Pan Sienkiewicz – którego pójście w ministry od początku nacechowane było jakąś papkinowską błazenadą – jest przecież przedstawicielem innego zupełnie świata niż jakiś tam „Drzewko” czy inne cwaniaczki. Potomek wielkiego pisarza, człowiek wykształcony, o wielkim wyniesionym z domu „kapitale społecznym”. W pewnym momencie ceniony przez wszystkich od prawa do lewa jako przenikliwy analityk i autor błyskotliwych tekstów w prasie. Ten człowiek w pewnym momencie życia postanawia najwyraźniej zrzucić męczącą go, niczym Artura z „Tanga”, inteligencką czczość, i stać się „macherem”. Imponują mu służby. Imponują mu elity władzy – w III RP mające z kadencji na kadencję charakter coraz bardziej lumpowski. Podziwia twardych facetów, bez skrupułów rozjeżdżających każdego frajera, który im stanie na drodze, a już zwłaszcza pełnych skrupułów inteligencików w rodzaju nieboszczyka Lecha Kacz
Treść została skrócona. Zaloguj się, aby zobaczyć pełną treść.

Ten post ma 47 komentarzy. Zaloguj się, aby je przeczytać i dołączyć do dyskusji.