Rozważania o zawłaszczaniu państwa przez "katolików" w ostatniej Polityce
46
W kontekście dyskusji przewalających się przez media i na K24 pozwolę sobie wkleić fragmenty artykułu Mariusz Janickiego z ostatniej Polityki.
Lektura do przemyślenia.
Sprawy lekarskiej klauzuli sumienia, „Deklaracji wiary” czy przypadek prof. Chazana wykraczają daleko poza medycynę i spór o aborcję. Są symptomem znacznie głębszego zjawiska: wygląda to na stary konflikt polityczny, ale tym razem z udziałem Pana Boga.
W wypowiedziach katolickich lekarzy, publicystów i polityków prawicy wreszcie padło wyraźne roszczenie: to etyka stoi ponad prawem, a prawo boskie ponad ludzkim. Religijne sumienie staje się wartością nadrzędną, nie podlega negocjacjom, znajduje się poza systemem państwa, demokracji, przepisów. Prawica, zawsze podnosząca rolę wspólnotowości, która wymaga przecież pewnego kompromisu i umowy społecznej, nagle podnosi wagę jednostkowych, indywidualnych wyborów moralnych, bez względu na ich skutek. I definiuje kolejne podziały: świat z wartościami – świat bez wartości, ludzie sumienia – ludzie bez sumienia, cywilizacja życia – cywilizacja śmierci.
Przy czym następuje tu charakterystyczna uzurpacja. Jeśli sumienie, to oczywiście katolickie, bo innego nie ma. Słowa „wartości” używa się już bez żadnych przymiotników, bo wiadomo, że chodzi o wartości chrześcijańskie, ponieważ moralność poza religią nie istnieje. To zawłaszczenie języka idzie dalej. Teraz nawet słowo „etyka”, ostatni świecki bastion aksjologii, zaczyna oznaczać etykę katolicką. Już nie używa się słowa „zarodek” czy „płód”, bo brzmi to teraz wręcz nieludzko, ale wyłącznie „dziecko”, które jest „zabijane”. Druga strona mimowolnie przejmuje ten język, nie ma siły i determinacji walczyć, prostować i protestować. Nigdy nie miała – w latach 90. na tej samej zasadzie bezrefleksyjnie powtarzano określenie „środowiska niepodległościowe” wobec grupy skupionej wokół Olszewskiego i Macierewicza.
Wszędzie wszystkie fundamentalizmy korzystają z tego konformistycznego mechanizmu. Religijna ortodoksja, z natury niedyskursywna, zawsze staje ponad państwem i próbuje je sobie podporządkować, korzystając także z demokratycznych instrumentów, np. wolnych wyborów. Jedynym i docelowym modelem religijnego integryzmu jest to, aby prawo kodeksowe było w pełni zgodne z katechizmem (czy w krajach islamskich – szariatem). Każda inna opcja byłaby niekonsekwencją i zaprzeczeniem wyznawanych prawd wiary.
Treść została skrócona. Zaloguj się, aby zobaczyć pełną treść.
Ten post ma 46 komentarzy. Zaloguj się, aby je przeczytać i dołączyć do dyskusji.