Dlaczego lekarze nie powinni strajkować? Artykuł Dr Zdzisława Szramika
29
Dlaczego lekarze nie powinni strajkować?
Od czasu masowych lekarskich protestów mija właśnie 7 lat. Po przejściowej euforii, spowodowanej, nie tak dużą, na jaką liczyliśmy, ale jednak największą w powojennej Polsce poprawą płac, mogliśmy obserwować stopniowy, ale jednocześnie stały i konsekwentny powrót do starych, sprawdzonych jeszcze w poprzednim systemie, praktyk. Pracodawcy, stosując naprzemiennie metodę kija i marchewki, zmusili sporą część lekarzy do przejścia na tzw. kontrakty, całościowe lub tylko dyżurowe. Z ich punktu widzenia miało to dać złudny efekt większych dochodów po stronie medyków, a samym pracodawcom stworzyć pełną swobodę w zakresie czasu pracy i nieograniczoną wręcz możliwość wykorzystywania deficytowego towaru, jakim są u nas lekarze. Po cichu liczono przede wszystkim na formalne uwarunkowania kontraktu, czyli umowy cywilno-prawnej, mówiące o odpowiedzialności finansowej i karnej za wszelkie uchybienia w wykonywaniu umowy, co praktycznie wykluczało możliwość udziału lekarza w jakiejkolwiek formie protestu i skazywało go na pracę do końca okresu kontraktu na warunkach, jakie zostały mu narzucone. Problemem było tylko zmasowanie działań dezinformacyjnych i umiejętne stosowanie szantażu moralnego i ekonomicznego tak, aby zdezorientowany „delikwent” podpisał umowę, w przekonaniu, że zrobił dobry interes. Pracodawcy dysponowali gotowymi wzorami umów, które pokazywano drugiej stronie w momencie ich podpisywania, a próby angażowania prawników do negocjacji warunków lub oceny poszczególnych zapisów były nerwowo odrzucane. Faktem jest, że wielu naszych kolegów dało się nabrać i dzisiaj w wielu regionach kraju kontraktowicze stanowią więcej niż połowę praktykujących lekarzy. Złej oceny kontraktów nie zmieniają stosunkowo nieliczne dobre umowy, które zawierali lekarze najbardziej deficytowych specjalizacji, współpracując z dobrymi firmami prawniczymi. W ogromnej większości przypadków przejście z etatu na kontrakt polegało na tzw. ubruttowieniu, czyli doliczeniu do etatowej płacy kosztów, które ponosił pracodawca. Było to więc dla pracodawcy neutralne ekonomicznie, choć wielu pracodawców jeszcze coś dla siebie „uszczknęło”. Do umów wprowadzano wiele ku
Treść została skrócona. Zaloguj się, aby zobaczyć pełną treść.
Ten post ma 29 komentarzy. Zaloguj się, aby je przeczytać i dołączyć do dyskusji.