"Jestem zerem"

983
Problem kliniczny

"Mam 32 lata. Od dzieciństwa jestem zakompleksiony. Popełniłem w życiu dużo błędów. Nie jestem inżynierem. Przeczołgałem się przez całe studia, nie uczyłem się nic, codziennie paliłem marihuanę. Jestem kompletnym zerem. Choruję na stwardnienie rozsiane. Ta choroba jest w 100% w psyche, jest tylko w głowie. To choroba z autoagresji. Niedowidzę, jestem impotentem, biorę tabletki na erekcję. Leczę się od 3 lat na depresję. Oczekiwania wobec terapii? Chciałbym pozbyć się kompleksów i być zadowolony z życia. Jestem coś gorszego. Muszę się innym przypodobać. Uważam się za idiotę. Jestem kompletnym zerem. Z tatą miałem dobrą relację, ale z racji pracy nigdy nie było go w domu. Z mamą miałem złą relację. Byłem nieukiem, mama ciągle na mnie krzyczała i wyzywała mnie, mówiła, że jestem zerem. Biorę winę na siebie, nie uczyłem się, nauka i tak nie ma sensu, kiedy jest się zerem. W V klasie podstawówki przestałem się uczyć. Smutno mi teraz, kiedy o tym mówię. Mama zrobiłaby dla mnie wszystko. Jestem pewien, że mnie kocha. Ale wyżywała się na mnie i na siostrze. Mama ma cztery siostry. Wszystkie miały wrogi stosunek do dzieci. Mama podobno tak bardzo chciała mieć dzieci. Tata niechcący „wpadł.” Cały pierwszy rok życia przepłakałem. Już pod koniec podstawówki miałem myśli samobójcze. Próbowałem się powiesić kilka razy. Zaciągałem sobie linkę na szyi, podduszałem się, ale bałem się powiesić. Odsuwam na bok smutne myśli i wspomnienia. Zamiatam pod dywan. Ale chciałbym dojść do prawd. Czy naprawdę potrzebuję psychotropów? Tabletek na erekcję? Chciałbym mieć dzieci. Z dziewczyną staramy się o nie od 6 lat, bez rezultatu. To straszne, gdybym był bezpłodny. Tłumaczę mamę, usprawiedliwiam ją. Kiedyś powiedziałem jej , że była dla nas wredna. Mama się popłakała, przeprosiłem ją. I ja i siostra całe życie dbaliśmy o jej nastrój. Zawsze czułem się odpowiedzialny za uczucia rodziców. Wierzyłem, że jestem najgorszy, zero. Mamie udało się mnie o tym przekonać. Czułem się winny. Chciałbym, żeby pani czuła się ze mną dobrze. Upijam się, biorę narkotyki. Strasznie mi się to nie podoba. Ale czuję, że muszę się wyłączyć. Życie jest cierpieniem, potrzebuję się wyłączyć. Żeby przestać myśleć o sobie, kim jestem, jaki jestem. Na studiach paliłem tak dużo, że nic nie czułem. Uciekałem od uczuć, kompleksów, problemów. Siostra uciekła z domu wcześniej. Chodziła na psychoterapię. Potem ja wyjechałem z kraju. Czuje się opiekunem rodziców. Daję im kupę kasy, przywożę prezenty. Chcę się pokazać w ich oczach jako lepsza osoba. Czuję się jak głupek, kiedy teraz o tym mówię. Nie chcę jeździć do Polski, do rodziców, już nigdy. Nie wiem, czemu tam jeżdżę - robię to przeciwko sobie. Chciałbym pracować w swoim zawodzie, albo pójść tutaj na studia, na psychologię. Ale mam słomiany zapał. I tak mi się nie uda. Mama mówiła mi, że jestem za tępy, za głupi, zero. Mama nie powiedziała „nie rób tego

Treść została skrócona. Zaloguj się, aby zobaczyć pełną treść.

Ten post ma 983 komentarzy. Zaloguj się, aby je przeczytać i dołączyć do dyskusji.