Coś trwałego, wartościowego. Signum vitae nostrae.
Ja pamiatnik siebia wazdwig nierukotwornyj... pisał poeta.
Na wątku o Romanie Polańskim kilka razy była kwestia (podniesiona też przeze mnie), że jakkolwiek się jego losy potoczą, to życia nie zmarnował, bo stworzył parę wartościowych filmów. A my? Wielu może uważać, że pozostawiamy po sobie progeniturę i ew jakiś dom i to wystarczy.. Ale dzieci nie zawsze są kontynuatorami naszych spraw , nierzadko idą drogą, którą nam trudno zaakceptować i co wtedy? Mamusia Foresta Gumpa powiedziała, że jej zadaniem życiowym było być jego mamusią, właśnie. Ale wiadomo jaki był Forest i ile mama mu pomogła.
Więc jeśli dzieci/wnuki itd są jakie są, a ich życiem nie możemy od jakiegoś momentu sterować, to co? Dom, nawet najbardziej wypasiony, to tylk
Ten post ma 115 komentarzy. Zaloguj się, aby je przeczytać i dołączyć do dyskusji.