jestem świrem z zaburzeniami osobowości

97
Problem kliniczny
nadmiernie koncentrującym się na reakcjach własnego organizmu... Ale co tam... Przynajmniej nie boli mnie łeb. I to nie będzie post o relacjach lekarz -pacjent, chamstwie w poz itd hi hi hi. A było to tak: Kleszcz mnie ugryzł w czerwcu, w Beskidzie. Długo nie siedział, max. 12 godzin, zdjęłam go sobie samodzielnie ze skóry brzucha, wylazł po dobroci i w całości. Nawet myslałam, ze tylko tak siedział sobie, bo coś łatwo poszło, ale na drugi dzień odczyn zapalny się pojawił w tym miejscu, a po tygodniu gdzieś tak grudka, sinobrunatna, swędząca, urosła do ok 0,6 cm. Nie przejmowałam sie tym szczególnie, bo nie spełniała kryteriów, ale po 2 mies. już mnie to trochę niepokoiło, wiec badania sobie zrobiłam. Elisa mi wyszła wątpliwa w IgM, w IgG ujemna, ale w morfologii leukopenia z neutropenią, więc postanowiłam, że sie przeleczę. Trochę zarobiona jestem i jak sobie pomyślałam, że mam robić jeszcze jakieś badania, typu kompleksy czy LTT, to lepiej łykać antybiotyki 4 tyg. i mieć z głowy. Jeszcze duzo słońca było, więc wzięłam amoksycylinę 2x 1,5 g i azytromycynę 0,5 g co 2 dni, bo jak już coś robić, to porządnie. Po 2 tyg. leczenia guzek zniknął, zostało lekkie przebarwienie, ale po 3 tyg. stwierdziłam, że ani razu nie bolała mnie głowa. I tu zaczął sie problem, bo nie pamiętam tygodnia bez bólu głowy w ciagu ost. 3 lat, a w ciągu ost. kilku miesiecy w każdym tygodniu, także w czasie urlopu, wiecej było dni z bólem głowy, niż bez. Byłam u kolegi neurologa pare lat temu, stwierdził mi typową migrene, dał pramolan, nawet początkowo była poprawa, n
Treść została skrócona. Zaloguj się, aby zobaczyć pełną treść.

Ten post ma 97 komentarzy. Zaloguj się, aby je przeczytać i dołączyć do dyskusji.