Dlaczego Królik (lekarz rodzinny) się otworzył?

25
C-y-t-a-t : Dlaczego Królik się zamknął? Ponieważ sprawa protestu pomiędzy lekarzami rodzinnymi z Porozumienia Zielonogórskiego a Rządzącymi jest niezrozumiała dla Pacjentów postanowiłem sprawę wytłumaczyć za pomocą bajki. Za namową Asi Dobosz wrzucam ją także i tutaj. W stumilowym lesie mieszkał sobie Królik (lekarz rodzinny), który miał duży ogród (przychodnia). Królik miał wiele wad, ale miał też zalety, bo można było do niego przyjść i poprosić go o warzywa i owoce z ogrodu albo o miód - całkiem dobrej jakości. Mieszkańcy stumilowego lasu chętnie odwiedzali królika, spośród nich stałymi bywalcami byli: - Kubuś (zwykły Pacjent - regularnie przychodził po leki na nadciśnienie i raz w roku robił badania), - Tygrysek (szybki Pacjent - odwiedzał Królika 2-3 razy w roku jedynie gdy złapał infekcję i potrzebował zwolnienie do pracy -to Królik musiał namawiać go na zrobienie badań - Tygrysek nie miał na to ani czasu ani ochoty) - Kłapouchy (starszy, schorowany Pacjent obciążony cukrzycą, nadciśnieniem, po zawale, z bólami kręgosłupa, w trakcie diagnostyki raka jelita grubego - Króli zlecał mu tyle badań co dziesięciu Kubusiom) - oraz Kangurzyca (matka z dzieckiem - odwiedzająca Królika co 2 tygodnie, bo dziecko chodzi do przedszkola i co rusz łapie infekcje). Ponadto Królik miał na terenie stumilowego lasu jeszcze około 2750 innych klientów, którzy odwiedzali go z różną częstotliwością. Królik przyjmował dziennie około 50-60 interesantów, co wypełniało całkowicie jego dzień pracy od 8 do 18. Królik był sam i nie był w stanie obsłużyć większej ilości klientów. Nikt poza Królikiem nie umiał hodować warzyw w lesie. Mieszkańcy stumilowego lasu dobrze znali Królika i wiedzieli, że ma on w swojej ofercie spory wybór warzyw i owoców, ale wszystkiego się u niego nie dostanie. Po oliwki trzeba było chodzić do Smerfetki (dermatolog) zaś po borówki do Pana Sowy (okulista). Czasami Królikowi trafiał się klient, który wiedział że potrzebuje koniecznie jakiegoś warzywa, ale nie wiedział dokładnie jakiego. W takich sytuacjach Królik przechadzał się z tym klientem po swoim ogrodzie i pokazywał jakie ma warzywa, częstował miodem (zbierał wywiad, badał, zlecał badania dodatkowe np. badania z krwi, RTG klatki piersiowej, USG jamy brzusznej itd). Czasami udawało s
Treść została skrócona. Zaloguj się, aby zobaczyć pełną treść.

Ten post ma 25 komentarzy. Zaloguj się, aby je przeczytać i dołączyć do dyskusji.