Jestem oskarżona o błędy organizacyjne szpitala, co robić?

317
W każdą sobotę jeździłam na dyżur na chirurgię szpitala w Biłgoraju, wieczorem przyszła matka z dziewczynką 12 lat leczoną kilka dni w POZ z dużymi zmianami w analizie moczu i gorączką, w badaniu żywa bolesność w lewym śródbrzuszu, dziecko aż jęknęło kiedy sprawdzałam Golflama po lewej stronie, o co pózniej oskarżyła mnie matka, że stukałam dziecko po plecach. Nie było objawów otrzewnowych ani objawów wyrostka, dziecko w trakcie miesiączki, ujemny Goldflam po stronie prawej. Wobec braku objawów kwalifikujących do operacji i objawów zapalenia odmiedniczkowego nerek wysłałam dziecko na obserwację, badania i leczenie do oddziału pediatrii, bo nie można było w izbie przyjęć zlecić nawet badań laboratoryjnych -system nie pozwalał. No i brak radiologa. Pediatra zbadał dziecko i potwierdził odmiedniczkowe zapalenie nerek, ale matka mądra pani policjantka nie zgodziła się na pozostanie dziecka w szpitalu twierdząc, ze woli je obserwować w domu. Tylko, że pediatra nigdzie nie udokumentował, a ja opisałam dokładnie swoje badanie na skierowaniu do szpitala. Na drugi dzień już na dyżurze innego chirurga matka znowu przyszła z dzieckiem. Stwierdzono wtedy dodatkowo objawy o.z.w.r. i zoperowano dziecko z rozpoznaniem zgorzelinowego zapalenia wyrostka z perforacją. Tydzień pózniej znowu w sobotę miałam dyżur i dziecko ze dwa dni wcześniej gorączkowało, pobrałam badania i zmieniłam antybiotyk, gor
Treść została skrócona. Zaloguj się, aby zobaczyć pełną treść.

Ten post ma 317 komentarzy. Zaloguj się, aby je przeczytać i dołączyć do dyskusji.