Żałoba na cyku
53-letnia kobieta, od 2 lat wdowa, matka 4 dorosłych dzieci, mieszkająca z najmłodszą studiującą zaocznie córką. Wykształcenie średnie ogólne, nigdy nie pracowała, prowadziła dom, obecnie na rencie rodzinnej. Z obciążeń somatycznych: nadczynność tarczycy, pod kontrolą endokrynologa, stan po kilku złamaniach w wypadku samochodowym 2 lata temu i do tej pory dolegliwości bólowe.
2 lata temu wypadek samochodowy - ona wylądowała na chirurgii, mąż niestety "6 stóp pod ziemią". Życie przed wypadkiem opisuje jako sielanka, od 2 lat w kompletnym dołku. Przygnębiona, załamana, zrezygnowana od chwili wiadomości o śmierci męża. Stan niezmienny od 2 lat.
Leczyła się w PZP przynajmniej u 2 lekarzy, dostawała Sertralinę, Mianserynę, obecnie na Paroksetynie i Sedamie. Bez jakiejkolwiek poprawy. Przyjeżdża podobno z córką i z jej inicjatywy, chociaż nie miałem poznać córki (pojechała na zakupy do Carrefoura zostawiając matkę w przychodni). Pacjentka podkreśla że przyszła tylko dlatego, że córka ją przypilnowała. Nie potrafi sprecyzować celu wizyty, powołuje się na córkę, która ją do tego nakłoniła.
Na niczym jej
