Służbo, zdrowiej!
23
Służbo, zdrowiej
Jest wyrok w sprawie doktora G., kardiochirurga aresztowanego sześć lat temu w świetle kamer. Sąd wypowiedział się, gdzie przebiega granica pomiędzy łapówką a wdzięcznością. Kamery znów transmitowały.
Łapówką jest każde wręczenie lekarzowi pieniędzy, niezależnie czy nastąpi to przed, czy po zabiegu - uznał sąd. Dozwolone są inne formy: książki, butelki, pióra wieczne. Albo bociany ogrodowe (dla położnika), piszczałki z drewna wierzbowego, skrzynki z narzędziami do majsterkowania (dla chirurga), majtki, szczeniaki, świniaki, własnego autorstwa olejne portrety - niespodzianki lekarskich dzieci, wykonane na podstawie zdjęć (dla lekarza psychiatry). A nawet dobrze zachowany czynny granat z czasów II wojny światowej (wszystkie przykłady z opowieści lekarzy).
Prawo do wdzięczności
To dobra wiadomość dla pacjentów. Bo ci mają potrzebę odwdzięczania się, której tło jest głębokie. -Zjawisko odwdzięczania się lekarzom, także finansowo, jest silnie zakorzenione społecznie z powodów historycznych - ocenia Maciej Hamankiewicz, prezes Naczelnej Rady Lekarskiej. - W jednym z carskich ukazów znalazło się wręcz zalecenie, by urzędnikom państwowym, a zwłaszcza lekarzom, zbyt dużo nie płacić, bo ludzie o nich zadbają. Lwia część naszego kraju była pod okupacją carską i ten sposób myślenia przetrwał w mentalności społecznej i umysłach rządzących.
Potem mieliśmy PRL, gdzie pensje lekarzy były niskie, a popyt na usługi medyczne, zwłaszcza w niektórych dziedzinach, zawsze przewyższał podaż. I wreszcie lata 90., gdy każdy chciał się szybko dorobić, a czytelnych standardów etycznych nie było.
A jest jeszcze tło psychologiczne. Choroba to szczególna sytuacja, chodzi o wartości najważniejsze, jak zdrowie czy życie, człowiek ma więc potrzebę czuć się zaopiekowany, widziany indywidualnie. Pięciominutowe wizyty temu nie sprzyjają, więc choć podarek ma pomóc.
Psychologowie podkreślają też, że towarzyszenie w chorobie jest sytuacją nierozerwalnie związaną z odczuwaniem wdzięczności. - Ale mechanizm działa też w drugą stronę - mówi dr Paweł Holas, terapeuta i psychiatra - niemożność wyrażenia wdzięczności szkodzi. W niektórych sytuacjach odmowa przyjęcia prezentu przez lekarza bywa wręcz zabraniem pacjentowi nadziei na zmianę, a często nawet załamaniem relacji terapeutycznej i z tej perspektywy mogłaby być traktowana wręcz jako zachowanie nieetyczne.
Prof. Wiesław Jędrzejczak, wybitny internista i hematolog, opisał kiedyś w "Gazecie Wyborczej" jedno ze swoich dramatycznych doświadczeń: sąsiedzi przyszli do niego z prośbą, by zbadał ich matkę, która źle się poczuła. Przy okazji profesor znalazł guza przy kręgosłupie i zalecił udać się do innego specjalisty. Wbrew usilnym prośbom nie wziął pieniędzy za poradę. Kobieta zmarła, lekarz od innych sąsiadów dowiedział się potem, że rodzina chorej nie szukała dla niej leczenia, bo "przyszedł tu ten profesor, Jędrzejczak, ale było już tak źle, że nawet pieniędzy nie wziął".
Dr Grzegorz Luboiński, onkolog, współtwórca programu walki z korupcją wśród lekarzy prowadzonego przez Fundację Batorego, dodaje, że podobny mechanizm jest wśród pacjentów wręcz powszechny; trzeba dużego wyczucia ze strony lekarza, by siebie i pacjenta z takich sytuacji wyprowadzić.
No i to pytanie: w imię czego mamy nie dawać pacjentom prawa do wdzięczności?
W Karcie Praw Lekarza jest wręcz zapis, że lekarz ma prawo przyjmować drobne podarunki. Nie ma co prawda takiego zapisu w Kodeksie Etyki Lekarskiej, choć tę praktykę akceptuje wielu, także wybitnych i rozpoznawalnych lekarzy. Nie zmienia to wszystko faktu, że w sprawie psychiatry Urszuli L., oskarżonej m.in. o przyjmowanie łapówek i uniewinnionej, jednym z głównych dowodów na korupcję była plastikowa, tandetna kiść winogron.
Legalnie zamiast pod stołem
Samo zjawisko pacjencko-lekarskiej korupcji ewoluowało.
- To tradycyjnie rozumiane finansowanie pod stołem stało się już problemem marginalnym - mówi dr Grzegorz Luboiński. Autorzy "Diagnozy Społecznej 2011" obliczyli, że w latach 2007-11 ok. 2 proc. polskich gospodarstw domowych zainwestowało w coś, co miało zapewnić większą troskę o zdrowie lub umożliwić wybór lekarza. Kosztowało to przeciętnie 300 zł. Również ok. 2 proc. gospodarstw (choć od 2007 r. coraz mniej) wydało pieniądze - średnio 142 zł - na tzw. dowody wdzięczności.
Naczelny rzecznik odpowiedzialności zawodowej lekarzy podaje, że od pięciu lat do samorządu zawodowego wpływa corocznie mniej więcej tyle samo skarg na przyjęcie korzyści materialnej przez medyka: trochę ponad sto. Ostatecznie do sądu lekarskiego trafia z tego kilkanaście spraw rocznie, co w pojedynczych wypadkach kończy się ukaraniem. Statystyki w oficjalnych sądach są podobne.
- Tym, co wniosło zmianę, jest pojawienie się prywatnych placówek medycznych - uważa dr Grzegorz Luboiński. 1,5 mln Polaków ma abonamenty na usługi medyczne, około 10 mln osób korzysta z nich doraźnie. - Stand
Treść została skrócona. Zaloguj się, aby zobaczyć pełną treść.
Ten post ma 23 komentarzy. Zaloguj się, aby je przeczytać i dołączyć do dyskusji.