Niezidentyfikowana forma zakażenia, czyli - kto wyleczy NFZ.
6
W związku z uprawianiem zawodu lekarza codziennie doświadczam uczucia totalnego zniewolenia psycho-fizycznego przez bezosobowy NFZ i tzw. "aparat pomocniczy ministra właściwego w sprawach zdrowia". Reformę służby zdrowia obserwuję i doświadczam jej niemocy od 1998r. i mam coraz większe szanse na okrągłe recepty z trójkątną dziurką. Zaczynam żałować, że nie wybrałam realizacji swojego drugiego marzenia, jakim była architektura.
A może trzeba mi było zająć rękodziełem artystycznym. Mam w szufladzie sporo tekstów dla dzieci i nie tylko?
Było źle, jest gorzej, rokowanie jest więcej niż niepewne.
Obrazek z mojego podwórka - obecnie wizyta w gabinecie wygląda mniej więcej w taki sposób, że najpierw zbieram tzw. wywiad, potem przy osłuchiwaniu strzygę uszami i obmacuję dziecko (nie mylić z niedobrym dotykiem i molestowaniem).
Mam cały czas zajęte ręce, bo potem muszę wszystko udokumentować papierowo i internetowo. W tym czasie utrzymuję kontakt wzrokowy z rodzicami dziecka, a to ostatnie pilnie śledzę wzrokiem - mały paluszek lądują
Treść została skrócona. Zaloguj się, aby zobaczyć pełną treść.
Ten post ma 6 komentarzy. Zaloguj się, aby je przeczytać i dołączyć do dyskusji.