Panowie nie idźcie tą drogą, czyli jak pogodzić Hamankiewicza z Hartmanem

32
My, pacjenci, apelujemy do stron konfliktu w sprawie etyki lekarskiej - nie dajcie się poróżnić i sprowokować, nie wchodźcie w ten prowokowany konflikt. Droga konfliktu nie jest sposobem na trwałą zmianę. Lepiej usiądźmy razem i pomyślmy, jak zmusić administrację do realnego zajęcia się problemem reform systemowych Po rozpętaniu w mediach polemiki wokół jakości kodeksu etyki lekarskiej i sporu naukowych środowisk etycznych i lekarskich wokół kodeksu zaczęłam się zastanawiać, czym jest ten kodeks z perspektywy pacjentów. Pacjenci są na co dzień i świadkami, i obiektami dylematów moralnych lekarzy. Czy kodeks etyki rzeczywiście pomaga lekarzom w rozwiązywaniu codziennych problemów etycznych, z którymi się mierzą w relacjach z pacjentami? Skierowanie i pieniądze Co ma zrobić lekarz, który pacjentowi z podejrzeniem nowotworu wręcza skierowanie na badania diagnostyczne? Przecież wie, że pacjent zrobi to badanie w publicznej służbie zdrowia za kilka miesięcy i wróci do niego z wynikiem za kolejnych kilka miesięcy. Za pół roku może nie być już ani problemu, ani pacjenta. Czy kodeks etyki wskaże mu właściwą drogę? Żeby pozostać w zgodzie z własną etyką i przysięgą Hipokratesa, może zrobić tylko jedno - wyjąć z tylnej kieszeni portfel, wyjąć z niego pieniądze i wręczyć te pieniądze pacjentowi razem ze skierowaniem na badania, mówiąc: "Ma pan skierowanie i niech pan idzie jak najszybciej zrobić to badanie prywatnie. Proszę do mnie wrócić z wynikiem. Jak pan przeżyje, to kiedyś mi pan te pieniądze odda". Kodeks etyki jest bezużyteczny jako drogowskaz w tym przypadku. Bardziej przydatny okazuje się Dekalog. Donieść do prokuratury Co ma zrobić lekarz Szpitalnego Oddziału Ratunkowego SOR, który ma w izbie przyjęć kilkunastu pacjentów wymagających przyjęcia do szpitala. W oddziałach wszystkie miejsca nawet na korytarzach są zajęte, nie ma fizycznie gdzie pacjentów położyć. W izbie przyjęć nie ma warunków do wielogodzinnego przetrzymywania pacjentów w ciężkim stanie w oczekiwaniu na wolne miejsca na oddziale. Pacjenci nie dostają tam posiłków, nie ma tam nawet wystarczającej liczby łóżek i tak jak starsza kobieta w Szpitalu Wolskim pacjenci czekają na stołkach na przyjęcie na oddział nawet kilkanaście godzin. Czy kodeks etyki lekarskiej podpowie lekarzowi, co ma zrobić w sytuacji takiego moralnego dylematu? Dyrekcja Szpitala Wolskiego w akcie bezradności zgłosiła taką sprawę do prokuratury. I znowu kodeks karny jest w takiej sytuacji bardziej przydatny niż kodeks etyki. Interes pacjenta, interes lekarza Co ma zrobić lekarz, który chce wystawić pacjentowi receptę na drogi lek refundowany, ale zagubiony w gąszczu niejasnych wskazań do stosowania leków i restrykcyjnych zasad ich refundacji, nie jest w stanie w gabinecie określić, czy wystawiając receptę refundowaną, nie narazi się na kary ze strony NFZ. Kary dotyczą większości kontrolowanych przez NFZ recept. Lekarz stoi wobec konieczności wyboru między interesem osobistym i interesem pacjenta. I znowu, czy kodeks etyki lekarskiej jest w tej sytuacji przydatnym drogowskazem, co należałoby zrobić? Co ma zrobić lekarz, któremu dyrektor szpitala zabrania przyjmowania do szpitala pacjentów z powodu wyczerpania limitu przyjęć do szpital
Treść została skrócona. Zaloguj się, aby zobaczyć pełną treść.

Ten post ma 32 komentarzy. Zaloguj się, aby je przeczytać i dołączyć do dyskusji.